Najwyżej położona droga w Polsce, dostępna dla zwykłego ruchu samochodowego, to DW960 prowadząca przez Bukowinę Tatrzańską do Łysej Polany. Dla mnie to nie tylko rekord wysokości, ale też krótka, konkretna trasa: z panoramą Tatr, sensownymi miejscami na postój i kilkoma pułapkami, o których lepiej wiedzieć przed wyjazdem. W tym tekście pokazuję, co dokładnie jest rekordem, dlaczego wiele osób myli go z dojazdem do Morskiego Oka i jak najlepiej przejechać ten odcinek autem albo motocyklem.
Najkrócej rekord dla aut należy do DW960, a nie do drogi na Morskie Oko
- DW960 między Bukowiną Tatrzańską a Łysą Polaną osiąga 1141 m n.p.m.
- Cały odcinek ma około 13,2 km, więc to krótka, ale bardzo charakterystyczna trasa.
- Droga do Morskiego Oka bywa wyżej położona, lecz nie jest zwykłą trasą dla normalnego ruchu samochodowego.
- W kategorii dróg krajowych rekord należy do DK5 na Polanie Jakuszyckiej.
- Najwięcej zyskasz, gdy pojedziesz spokojnie i zaplanujesz postój w rejonie Głodówki.
To właśnie DW960 prowadzi na najwyższy punkt dostępny dla zwykłych aut
Jeżeli mówimy o trasie dostępnej bez specjalnych pozwoleń, palma pierwszeństwa należy do drogi wojewódzkiej nr 960. To odcinek o długości około 13,2 km, łączący Bukowinę Tatrzańską z Łysą Polaną, którego najwyższy punkt sięga 1141 m n.p.m. Ja traktuję ten rekord jako praktyczny, nie tylko geograficzny: to po prostu najwyższe miejsce, do którego dojedziesz legalnie normalnym samochodem i bez kombinowania z przepustkami.
To ważne, bo w górskich zestawieniach łatwo pomylić „najwyżej położoną” z „najbardziej znaną”. W przypadku Podhala znana jest przede wszystkim okolica Morskiego Oka, ale sam rekord dla zwykłego ruchu drogowego należy właśnie do DW960. I to od tego rozróżnienia zaczyna się cała reszta tematu.
Dlaczego wielu kierowców wskazuje Morskie Oko, choć to nie ono trzyma rekord
| Trasa | Status | Wysokość | Co to znaczy w praktyce |
|---|---|---|---|
| DW960 Bukowina Tatrzańska - Łysa Polana | Droga publiczna dostępna dla zwykłych aut | 1141 m n.p.m. | To najważniejszy rekord dla kierowców i motocyklistów |
| Droga do Morskiego Oka | Wyższy asfaltowy odcinek, ale nie dla normalnego ruchu samochodowego | Około 1400 m n.p.m. | Kusi skojarzeniem, ale nie jest otwarta jak zwykła trasa publiczna |
| DK5 na Polanie Jakuszyckiej | Droga krajowa | 886 m n.p.m. | To rekord w osobnej kategorii, więc nie wolno mieszać go z całym zestawieniem |
Według GDDKiA najwyżej położoną drogą krajową jest DK5 przez Polanę Jakuszycką. Ta informacja dobrze pokazuje, jak bardzo zależy odpowiedź od kategorii drogi. W praktyce warto więc zawsze dopytać: czy chodzi o każdą drogę, drogę publiczną dla aut, czy tylko o drogi krajowe. Gdy to rozróżnimy, cała mapa robi się dużo prostsza.

Jak wygląda przejazd przez Głodówkę i czemu ta okolica przyciąga motocykle
Najciekawszy odcinek zaczyna się wtedy, gdy droga przestaje być tylko dojazdem, a staje się krótką panoramą Podhala. Jadąc od Bukowiny w stronę Łysej Polany, mijasz otwarte widoki, las i charakterystyczny rejon Głodówki, który jest jednym z najlepszych punktów obserwacyjnych na Tatry. Ja właśnie tam zwykle zwalniam najbardziej, bo to miejsce najlepiej pokazuje, że góry nie potrzebują wielkiej odległości, żeby robić wrażenie.
- Głodówka daje szeroki widok na Tatry Wysokie i Zachodnie.
- Odcinek za Polaną Głodówka jest szczególnie fotogeniczny, bo droga lekko faluje w krajobrazie.
- Łysa Polana to naturalny punkt końcowy przejazdu i sensowny cel krótkiej wycieczki.
- W sezonie trzeba liczyć się z wolniejszym ruchem i częstymi postojami turystów.
To nie jest trasa, którą przejeżdża się dla samego przebiegu. Tu chodzi o rytm jazdy, widok i zatrzymanie się wtedy, kiedy naprawdę ma to sens. Z perspektywy motocyklisty to ważne, bo taka droga nagradza cierpliwość, a nie nerwowe przyspieszanie.
Na motocyklu ta trasa wymaga płynności, nie brawury
Na motocyklu ten odcinek najlepiej jedzie się spokojnie i płynnie. Nie ma tu sensu wciskać sportowego tempa, bo największym ograniczeniem są widoki, ruch turystyczny i możliwa zmiana warunków w ciągu kilku kilometrów. Ja zawsze zakładam, że na takiej trasie ważniejsze są dobre nawyki niż odwaga.
Płynność ważniejsza niż tempo
Na łukach trzymaj stałą linię przejazdu, nie hamuj nerwowo w samym zakręcie i korzystaj z hamowania silnikiem. To po prostu odpuszczenie gazu i wykorzystanie oporu jednostki, zamiast ciągłego dogniatania klamek. Na górskim asfalcie taki styl daje więcej kontroli i mniej zmęczenia rąk.
Patrz dalej niż na najbliższy zakręt
W rejonie widokowych postojów łatwo spotkać kierowców, którzy nagle zwalniają albo skręcają na pobocze. Dobrze zostawić sobie margines i nie wjeżdżać w odcinek z myślą, że „jakoś to będzie”.
Przeczytaj również: Małopolska na motocyklu - trasy, pętle i jak unikać korków
Uważaj na asfalt po deszczu i w cieniu lasu
Po opadach na trasie mogą zostać wilgotne pasy, drobny syf z pobocza i chłodniejsze fragmenty nawierzchni. To nie dramat, ale na motocyklu robi różnicę, zwłaszcza jeśli opony nie są w pełni rozgrzane.
- lekka warstwa przeciwdeszczowa,
- rękawice z dobrym czuciem klamki,
- miejsce w kufrze albo plecaku na dodatkową warstwę,
- telefon z nawigacją offline, jeśli planujesz późniejszy objazd.
Właśnie przez taki zestaw drobiazgów ta trasa nagradza rozsądnego jeźdźca bardziej niż kogoś, kto jedzie „na pokaz”. A to prowadzi do kolejnej kwestii: kiedy ten odcinek rzeczywiście robi największe wrażenie.
Kiedy jechać, żeby zobaczyć Tatry, a kiedy lepiej poczekać
Najlepszy efekt zwykle daje poranek albo późne popołudnie. Światło jest wtedy miękkie, Tatry rysują się wyraźniej, a ruch turystyczny bywa mniejszy niż w środku dnia. Jeśli mam być szczery, południe w sezonie letnim często jest po prostu gorszym momentem na zdjęcia i na spokojny przejazd.
- Wiosna i wczesna jesień dają dobry balans między widocznością a ruchem.
- Lato bywa najbardziej zatłoczone, zwłaszcza w okolicach Morskiego Oka.
- Zima potrafi zrobić z tej trasy bardzo klimatyczny odcinek, ale wymaga już realnego doświadczenia i akceptacji możliwych utrudnień.
- Po deszczu i we mgle widoki tracą sens, więc lepiej nastawić się wtedy na spokojny dojazd niż na efekt „wow”.
Ja tę trasę polecałbym przede wszystkim wtedy, gdy chcesz połączyć jazdę z krótkim postojem widokowym, a nie odhaczać kolejny punkt na mapie. Zanim jednak ruszysz, warto jeszcze sprawdzić kilka rzeczy, które potrafią zepsuć nawet dobrą wyprawę.
Co sprawdzić przed wyjazdem, żeby nie stracić dnia na drobiazgach
Przed wjazdem na ten odcinek zawsze zerknąłbym na aktualne komunikaty o ruchu i ewentualnych remontach. W sezonie, przy pracach drogowych albo zimą, sytuacja może zmieniać się szybciej, niż zakłada zwykły plan wycieczki. Jeśli jedziesz w rejon Morskiego Oka, licz też na parking i ewentualne tłoki, bo to jeden z najbardziej obleganych fragmentów Podhala.
- Stan nawierzchni i ewentualne ograniczenia ruchu.
- Poziom paliwa, zanim zjedziesz z bardziej ruchliwych miejscowości.
- Czas na postój, bo bez chwili na Głodówce trasa traci połowę uroku.
- Warunki pogodowe, zwłaszcza wiatr, mgła i mokry asfalt.
- Plan powrotu, jeśli chcesz uniknąć jazdy po zmroku lub w największym natężeniu ruchu.
Jeżeli mam wskazać jeden sens tej trasy, to nie jest nim sam rekord wysokości. Największą wartość daje połączenie górskiego krajobrazu, krótkiego, dobrze dostępnego odcinka i naprawdę uczciwego motocyklowego klimatu, który w Tatrach czuć już po kilku minutach jazdy.